czwartek, 10 października 2013

ROZDZIAAŁVI

*Z perspektywy Leny
Jak zwykle wstałam najwcześniej i postanowiłam zrobić śniadanko zamiast Diany...Wzięłam potrzebne składniki i zostawiłam karteczkę smacznego, a sama pobiegłam na górę do łazienki coś z sobą zrobić...Oczywiście jak zwykle na przeciwko mnie [w lustrze] stała czarownica...aż się przestraszyłam
{dobrze, że nikt mnie nie widzi}-Pomyślałam
Szybko się uczesałam, zrobiłam delikatny Make-up i zamieniłam piżamę na to i wyszłam na palcach spowrotem do swojego, a raczej Julie pokoju, ale ktoś mnie złapał w talii i szepnął do ucha:
-Ten ''Boy'' na koszulce to ja?-Poczułam jego uśmiech
-Chciałbyś-Uśmiechnęłam się i ściągnęłam wielkie choć bardzo delikatne ręce Hazzy
-Wiesz co dzisiaj jest, prawda?-Uśmiechnął się szarmancko
-Coo?-Powiedziałam
-Dziś...zabieram cię na randkę!-Krzyknął, budząc przy tym Louisa
-Stary jest cisza nocna...-Powiedział chłopak
-Ymm...Stary jest już 11:00-Powiedziałam sarkastycznie
-No więc mówię...jeszcze cisza nocna...obudźcie mnie o 14:00-Powiedział i poszedł dalej spać.
-A więc zostaliśmy tylko we dwoje-Usmiechnął się i ziewnął
-Niee...zostajesz sam, bo ja idę do pokoju...-Szłam
-No to ja idę z tobą, aleee...-Zatrzymał się, bo zatrzasnęłam mu drzwi przed nosem
-Ej...Lena co ty tak hałasujesz?-Obudziła się Julie
-Sorki, nie mogłam się Harolda pozbyć...-Wybuchłam śmiechem gdy wypowiedziałam jego imię...
-Może ty mu się naprawdę podobasz...-Powiedziała
-Tsaaa...Pewnie tak samo jak inne dziewczyny, które po krótkim czasie rzucał-Powiedziałam
-Może on nic specjalnego do nich nie czuł-Powiedziała
-Och...koniec już tej pogadanki, bo czuję się jak przy swojej matce na 18-ce...-Zakomunikowałam.
-Okey, okey, ale i tak idziesz z nim dziś na randkę...-Zachichotała
-No właśnie! Randka! A w co ja mam się ubrać! Kurcze, a jak mu się nie spodobam?!-Szukałam histerycznie w szafkach...
-Czyli jednak zależy ci, abyś się mu podobała-Powiedziała, a na mojej twarzy wyłonił się burak...
-Ymmm...no okey, złapałaś mnie, ale niech się o mnie trochę postara-Zachichotałam-Ale nikomu ani mru-mru....Okey?-Zarządałam
-Okey...hihihi-Zabrała się ze mną do szukania zestawu, a efekt był taki Potem Julie mnie pomalowała, a robiła to świetnie...chciała iść na studia kosmetyczne, ale jej rodzice życzą sobie inaczej...Potem zapukał Harry.
-Lena kiedy będziesz gotowa?-Powiedział
-Już jest-Powiedziała Julie...-Tam! Tara! Dam! A więc o to nasza księżniczka-Powiedziała Julie otwierajac drzwi Harry'emu...Wszyscy chłopcy zagwizdali, a Harry stanął jak otępiały...
-I jak wyglądam?-Spytałam pod nosem, mając nadzieję, że się obudzi...
-Eeee...ślicznie-Potrząsnął głową i wydusił z siebie słowa...
-Ahaa...Lena...Śniadanko było przepyszne-Powiedział Niall
-Dzięki....-Uśmiechnęlam się
-Ymm...to co? Jedziemy-Spytał
-Myślałam, że jużnie spytasz-Odpowiedziałam
Wyszlismy z domu i Harry otworzył mi drzwi samochodu...a sam wszedł na miejsce kierowcy...Odjechaliśmy.

*Z perspektywy Louisa
-Ej! Mam pomysł! A może zagramy w pytanie czy wyzwanie?-Zaproponowałem
-Pewnie!-Powiedziała reszta
Zasiedlismy do stolika i wzięliśmy butelkę, żeby było fair...
-Ja zaczynam!-Powiedziałam
-Okey..-Powiedziała Nati
Zakręciłem i wypadło na Liama
-O kurczee...-Powiedział
-Pytanie czy wyzwanie?-Zapytałem
-Pytanie....-Powiedział Payne
-Okey...którą dziewczynę wolałbyś pocałować? Julie czy Diane...?-Powiedziałem ze śmiechem.
-Hmmm...Julie-Uśmiechnął się, a ta się zarumieniła
-Uuuu...-Powiedzieliśmy chórem.
-Dobra, teraz ty-Powiedziałem
Ojczulek zakręcił i wypadło na Nialla...
-Pytanie czy Wyzwanie?-Zapytał
-Wyzwanie...-Powiedział Zarłok
-Oki, doki...a więc...masz wejść do tej szafy...z Dianą i się z nią całować przez 2 minuty..-Powiedział dumnie
-Ehhh...okey, w końcu to moja dziewczyna-Powiedział Horanek

*Z perspektywy Diany
Weszliśmy do szafy i zaczęliśmy się namiętnie całować...nie wiedziałam ile czasu minęło, ale mnie to nie przeszkadzało...Zza drzi starej szafy usłyszałam dźwięki:
-Co tam się dzieje tak długo...?-Powiedział któryś z nich
-Co wy tam Narnii szukacie? Minęło 7 minut!-Krzyknął Louis
-Otwieramy drzwi-Krzyknął Zayn
Nagle uderzyło w nas zimno...nie dziwię się...buzowało od nas iskrami....
-Gramy dalej? czy oglądamy film?-Spytał Liam
-Oglądamy film!-Powiedziała na głos Kate...
-Okey-Uśmiechnął się Liam
Włączył jakiś film Wolta Disney'a, potem okazało się, że to ''Bambi'', ja usiadłam na kolanach u Horana, Kate wtuliła się w Zayna, Louis i Nati oparli się o siebie, a Liam okrył kocem siebie i Julie..

*Z perspektywy Leny
W radiu leciało THE BEST SONG EVER, a ja zapomniałam, że w samochodzie jest Harry i zaczęłam śpiewać...

Maybe it's the way she walked, ow!
Straight into my heart and stole it
Through the doors and past the guards, ow!
Just like she already own it...

-Ooo...Nie wiedziałem, że tak ślicznie śpiewasz...-Powiedział
-Ymm...Co?-Wyrwałam się ze snu...
-Boże! Ty to słyszałeś?-Spanikowałam
-Tak...i nie żałuję...trochę długo się ciągnie ta droga...pojedziemy na skróty...-Powiedział
Minęło parę minut gdy nagle auto stanęło...
-Co jest??-Spytałam wystraszona
-Hmm...nie wiem zaraz sprawdzę-Powiedział Hazza i wysiadł z auta

-Emm...Lena, chyba się zakopaliśmy-Powiedział drapiąc się styłu po głowie.
-Też mi droga na skróty-Powiedziałam i usiadłam na miejscu kierowcy
-Bujaj!-Krzyknęłam
-Ej no weź to nie moja wina, że się zakopaliśmy...-Powiedział

-Ale ja mówię o samochodzie! Bujaj samochód!-Śmiałam się
-Ooo...dobrze się na tym znasz, lubie takie laski-Uśmiechnął się szarmancko

-Po pierwsze to nie jestem laską, bo nie jestem czymś o co podpiera się człowiek, po drugie jeździłam na rajdach samochodowych z ojcem za nim...ehh...nieważne-Ugryzłam się w język...-No idź i bujaj to auto wreszcie, bo nigdy stąd nie odjedziemy...-Pokazałam palcem na tył auta
-No już, już-Powiedział Harold
Nacisnęłam na gaz i próbowałam nas wyciągnąć z tego błota...Wyszłoo pozytywnie:) Hmm...No nie do końca pozytywnie...
-Udało się-Uśmiechnął się Harry cały w brązowej papce
-Nooo nie do końca-Wybuchnęła śmiechem i zmierzyłam go wzrokiem
-Ej...jak jesteś taka to zobaczysz!-Powiedział jakby planował chytry plaan...
-Co niby mi zrobisz??-Spytałam kpiąco
-Zobaczysz-Powiedział rzucając we mnie kulą z błota
-Oj teraz ze mną zadarłeś...założyłam za ładną sukienke żeby teraz się zmarnowała-Powiedziałam i rzuciłam się na niego...zrobiłam mu błotnego irokeza, ale on mi się odwdzięczył i całe wlosy miałam w błocie, po chwili był niestety nade mną i już miał we mnie rzucić błociskiem, ale się zatrzymał i próbował mnie pocałować-Było coraz bliżej, bliżej, bliżej i BAM!!! Błotem po twarzy, zaczęłam uciekać pomiędzy drzewa, ale mnie dogonił i złapał w talii...
-Mam cię...widzisz jak potrafisz to jesteś dla mnie miiiluuutka-Powiedział
-Ja zawsze jestem milutka-Powiedziałam kiwając na około głową
-HaHaHa...-Pocałował mnie
-A to było jeszcze bardziej milutkie-Uśmiechnął się
-Wiesz co?! Jak mogłeś...wykorzystałeś moją, moją MOJĄ MIŁOŚĆ! Zaraz co nieee...miło to nie miłość...miałam powiedzieć dobroć...-Powiedziałam
-Czyli jednak mnie lubisz..-Powiedział
-Tak pici, pici-Przerwał mi pocałunkiem...
-A teraz?-Spytał
-Teraz troszkę bardziej-Uśmiechnęłam się
-Chcesz być tylko moja?-Spytał mnie patrząc mi w oczy [TYLKO NA TO CZEKAŁAM!!!!]
-Ale obiecaj, że mnie nie zranisz?!-Powiedziałam
Pocałował mnie i wziął na ręce
-Lena jeste moją dziewczyną! Lena jest moją dziewczyną!!!-Krzyczał na cały las, a ja się śmiałam.
Wsiedliśmy do auta i przez całą droge śpiewaliśmy piosenki Coldplay mieliśmy bardzo dużo wspólnego, tym razem Harry specjalnie wybrał dłuższą drogę.

*Z perspektywy Louisa
-Nati idziemy?-Spytałem
-Tak już tylko wezmę kurtkę-Uśmiechnęła się
-Wyglądasz pięknie kotku-Pocałowałem ją
-Ty też skarbie-Odwzajemniłam pocałunek
Zakluczyliśmy mieszkanie i pieszo poszliśmy do studia nagraniowego...
-Hej Złoty-Przybił sztamę ze Złotym Złotym
-Siema Tommo-Powiedział
-To jest moja dziewczyna...Stary pomógłbyś mi załatwić jej pracę tutaj? Poza tym ma piękny głos-Zakomplementowałem ją
-No nie wiem...Musi mi coś pokazać-Powiedział
-Okey...-Zaśpiewała Rolling in the Deep- Adell
-Mała, ale ty masz skalę!-Uśmiechnął się
-Dzięki:)-Powiedziała zarumieniona
-Chyba długo śpiewasz?!-Powiedział
-No...w sumie całe zycie-Powiedziała
-Dobra mam propozycje...narazie troche tu pomozesz nauczysz sie co i jak, a potem zobaczymy...okey?--Powiedział
-Pewnie-Natasha rzuciła mi sięw ramiona i pocałowała...
                                                               ***CDN***

1 komentarz: